Jak to jest z podejmowaniem decyzji?
Podjąłeś czy podjęłaś kiedyś decyzję która nie była niczym wielkim, i nie wydawała się istotna a po latach właśnie taką się okazała?
Ja wspomnę dzisiaj o jednej ważnej, i jednej przełomowej.
Podejmujemy decyzje codziennie…
Ostatniej jesieni straciłem moją dodatkową, sezonową pracę. Miałem ją od kilku lat, i ona też wiązała się z pewną wcześniejszą decyzją, ale nie o tym teraz.
W zasadzie utrata tej pracy to nie była jakaś wielka tragedia, bez problemu mógłbym sobie radzić. Pozostało jednak Przyzwyczajenie.
Przyzwyczajenie przede wszystkim do pewnego komfortu związanego z finansami, i do robienia różnych planów z tym związanych.
To znaczy – plany można było robić, gorzej z realizacją 😃. A taka praca to jednak dodatkowy dochód.
To właśnie wtedy zacząłem się zastanawiać czym mógłbym się zająć. Przeanalizowałem sobie co MOGĘ, i co POTRAFIĘ. Stanęło na tym, że uwzględniając jedno i drugie idealnym rozwiązaniem jest pisanie.
Problem zaczął się wtedy, kiedy zacząłem robić sobie stronę internetową. Na takiej stronie dobrze jest pokazać potencjalnemu Klientowi co się do tej pory zrobiło. A ja co?
Wcześniej pisałem dużo: ofert, pism, maili, i tych wszystkich innych rzeczy potrzebnych w firmach. Ale… No właśnie, w firmach. Nie zostało praktycznie nic do zademonstrowania na stronie. W tym wypadku trudno jest udowodnić, że w ogóle potrafi się pisać, nie mówiąc o latach doświadczenia.
I praktycznie to już powiedziałem sobie: “Trudno, jakoś to będzie”. Wtedy jednak przypomniało mi się, że dawno temu zacząłem się “bawić” w redaktora. Napisałem kilka artykułów dla pewnego portalu, to były Smaki z Polski. Artykuły może nie były specjalnie dobre, i niekoniecznie interesujące dla większości obecnych, potencjalnych Klientów. Jednak teraz miałem swój DOWÓD.
Przynajmniej na to, że faktycznie pisałem już kilkanaście lat temu. Wtedy to była drobna przygoda, dopiero po latach okazała się ważna. Te teksty są podlinkowane w moim Portfolio, jako jedyne które zachowały się z tamtego okresu.
To jeszcze krótko o decyzji przełomowej.
To było daaaawno temu, jeszcze w czasach młodzieżowych. Był taki okres, że zacząłem chodzić z miejscowymi “ziomeczkami”. Zajmowaliśmy się głównie piciem wódki.
Pamiętam jak siedzieliśmy kiedyś w knajpce, już trochę “zrobieni”. I pamiętam jak sobie nagle pomyślałem: “Co ja tutaj robię? Miałem się zajmować czymś innym”. Wstałem, wyszedłem, i więcej mnie nie zobaczyli. Mój świat się zmienił.
A pozostali? Z tego co wiem przynajmniej dwóch z nich nie żyje, obydwaj młodsi ode mnie.
Może oni nie podjęli w którymś momencie jakiejś decyzji. A może podjęli po prostu taką, żeby nie zmieniać swojego życia. Celowo nie używam słów “dobra” i “zła”, bo tu nie o ocenę chodzi.
Ale to już temat na bardziej “filozoficzny” artykuł.
A podsumowanie tego?
Moje i Twoje decyzje, czy wybory życiowe nie zawsze wydają się istotne TERAZ. Mogą mieć jednak bardzo duże znaczenie z perspektywy przyszłości.